Warren Buffett o instrumentach pochodnych

Rozpad systemu z Bretton Woods przyczynił się między innymi do rozchwiania kursów walutowych na całym świecie. To z kolei nakręciło koniunkturę na instrumenty pochodne, które miały służyć ograniczeniu ryzyka finansowego w międzynarodowych transakcjach handlowych. Z czasem zaczęto je również wykorzystywać do spekulacji. Opinie na temat instrumentów pochodnych (derywatów) są różne. Warto jednak mieć świadomość, co mówi o nich jeden z największy inwestor naszych czasów -Warren Buffett.

Warren Buffett we fragmencie sprawozdania Berkshire Hathaway Inc.: Instrumenty pochodne są niebezpieczne. To one znacznie zwiększyły zjawisko lewarowania i ryzyko w naszym systemie finansowym. Powodują, że jest prawie niemożliwe dla inwestorów, aby zrozumieć i analizować sytuację ekonomiczno-finansową naszych największych banków komercyjnych i inwestycyjnych. Pozwoliły na ogromne i wieloletnie nieprawidłowości w takich instytucjach, jak Fannie Mae i Freddie Mac. Księgowość Freddie i Fannie była tak nieczytelna, że ich federalny regulator, OFHEO, wydelegował ponad 100 pracowników, aby nadzorować te instytucje, czego i tak nie zdołali uczynić.
Rzeczywiście, ostatnie wydarzenia pokazują, że niektórzy prezesi z wielkimi nazwiskami (lub byli prezesi) w dużych instytucjach finansowych byli po prostu niezdolni do zarządzania firmami, które zawarły wielką liczbę kontraktów pochodnych. Niestety również ja i Charlie jesteśmy w tej nieszczęsnej grupie. Kiedy Berkshire w 1998 roku zakupiło General Re, wiedzieliśmy, że nie będziemy w stanie racjonalnie przeanalizować 23 218 kontraktów na instrumenty pochodne zawartych z 884 kontrahentami (o wielu z nich nic nie wiedzieliśmy). Dlatego zdecydowaliśmy się zamknąć ten biznes. Pomimo tego, że nie byliśmy pod presją i działaliśmy na łagodnych rynkach zakończenie tego zadania zajęło nam pięć lat i pochłonęło 400 milionów dolarów strat, aby w większości wyczyścić sprawę. Po tej przygodzie nasze uczucia względem instrumentów pochodnych dobrze odzwierciedlają słowa z piosenki country: Podobałaś mi się bardziej, zanim nie poznałam cię tak dobrze.” 

Kategoria: instrumenty pochodne (derywaty), ludzie | Tagi: , , , | Zostaw komentarz

Pieniądz fiducjarny, czyli rozpad systemu z Bretton Woods

W pierwszych latach po wojnie system Bretton Woods spisywał się doskonale. Plan Marshalla pozwolił Europie Zachodniej stanąć na nogi. Światowy handel zaczął nadrabiać stracony czas. Jednakże dość szybko pośrednio wpisany w system standard złota dał o sobie znać. Już w latach 60-tych ekspansywna polityka monetarna USA nadszarpnęła zaufanie do „złotego” dolara. W 1971 roku prezydent Nixon zawiesza wymienialność dolara na złoto po kursie parytetowym.

W ten sposób rozpoczyna się era pieniądza fiducjarnego (tzw. „fiat money”). Tenże pieniądz jest kreowany przez banki centralne ex nihilo przy niemalże zerowym koszcie. Pieniądz fiducjarny w systemie bankowym nie jest wymienialny na kruszec metali szlachetnych, ale na inny pieniądz papierowy. Można wymienić pieniądz papierowy tylko na inny pieniądz papierowy („papier” na „papier”). Jego postulowanym zabezpieczeniem (pokryciem) są dobra oferowane w gospodarce. W ten system wpisana jest inflacja, a więc systematyczna utrata siły nabywczej pieniądza.

Mimo rozpadu systemu z Bretton Woods architektura świata finansów nie zmieniła się znacząco. Dolar amerykański pozostał i jest nadal najważniejszą walutą rezerwową, w której utrzymywane są ogromne pozycje rezerw walutowych poszczególnych państw. Dolar obsługuje międzynarodowe rynki surowców, towarów i metali szlachetnych. Bank Światowy i Międzynarodowy Fundusz Walutowy kontynuują swoją działalność.

Od 1971 roku nie tylko ceny złota, ale i kursy walutowe reguluje rynek. Na rynku walutowym ich wzajemna wycena dokonuje się pod wpływem sił popytu i podaży. Wywołuje to dużą zmienność i ograniczoną przewidywalność kursów walutowych. To z kolei, „napędza” klientów instytucjom oferującym instrumenty pochodne.

Kategoria: pieniądze | Tagi: , , | Zostaw komentarz

System monetarny z Bretton Woods

W lipcu 1944 roku po udanym lądowaniu w Normandii i otwarciu drugiego frontu w zachodniej Europie losy wojny z perspektywy alianckiej były przesądzone. Wtedy to w Bretton Woods (stan New Hampshire) zorganizowano konferencję monetarną i finansową Narodów Zjednoczonych (United Nations Monetary and Financial Conference). Obrady trwały trzy tygodnie, na których 730 delegatów reprezentowało 44 kraje.

Konferencji przyświecały dwa główne cele. Po pierwsze, nie dopuścić do powrotu głębokiej międzynarodowej recesji w stylu lat 30, która zaostrzała reakcje protekcjonistyczne poszczególnych państw. Po drugie, wyprzedzająco zaprojektować porządek gospodarczy i monetarny bloku państw zachodnich. W zakresie doktryny ekonomicznej dość jednomyślnie opowiedziano się za gospodarką kapitalistyczną, własnością prywatną, rozwojem wolnego handlu (odrzucenie protekcjonizmu), dopuszczając interwencjonizm państwowy.

Jak w tej powojennej ekonomii miał wyglądać porządek monetarny? Propozycja Stanów Zjednoczonych była dość jednoznaczna i oczywista. Chodziło o usankcjonowanie prymatu dolara w przyszłej gospodarce światowej. W tym obozie Ameryka była jedyną militarną i ekonomiczną potęgą. Dolar miał być najważniejszą walutą bloku zachodniego, a więc pełnić rolę pieniądza rezerw walutowych państw oraz rozrachunków międzynarodowych. Ustalono, że waluty poszczególnych państw będą wymienialne po stałym kursie na dolara amerykańskiego.

Złoto nadal było istotnym (stabilizującym) elementem światowego systemu pieniężnego, choć już nie bezpośrednio. Waluty były wymienialne na dolara, a dolar na złoto po kursie 35$ za uncję. Była to jednak wymienialność zewnętrzna, a więc dla państw, nie dla obywateli. To ostateczne odwołanie do złota zapewniło dużą stabilność kursów walutowych, których wahania ponownie oscylowały w przedziale +/- 1%.

W celu wdrożenia nowego porządku, jego wspomagania i kontrolowania powołano instytucje finansowe o zasięgu globalnym -Międzynarodowy Bank Odbudowy i Rozwoju (The International Bank for Reconstruction and Development, IBRD) powszechnie znany jako Bank Światowy (World Bank) oraz Międzynarodowy Fundusz Walutowy (International Monetary Fund, IMF).

Kategoria: pieniądze | Tagi: , , | Zostaw komentarz

Artysta rzeźbiarz w warsztacie szewskim

Mini wywiad z Henrykiem Szarkiem, artystą rzeźbiarzem z powołania, na co dzień prowadzącym warsztat szewski.

Przez 30 lat trudnił się Pan rzeźbiarstwem wykonując na zamówienie rzeźby, zdobiąc meble i inne przedmioty użytkowe. Co skłoniło Pana do porzucenia tego, wydaje się, atrakcyjnego zajęcia na rzecz szewstwa?

W miarę postępowania kryzysu pojawiło się coraz mniej zamówień. Dochody były niesystematyczne i mimo dość rozległych kontaktów, także za granicą, nie byłem w stanie utrzymać rodziny. Wówczas kilku moich kolegów – szewców z Sanoka – zachęcało mnie do tego, żeby zająć się szewstwem. Postanowiłem przyjąć ich zachętę oraz przeszkolenie zawodowe.

Twierdzi się, że szewstwo to fach zanikający. Czy jest przyszłość w tym zawodzie?

Faktem jest, że to popyt kształtuje rynek. Wspomniany kryzys zmusza ludzi do tego, by naprawiać obuwie i inne rzeczy skórzane. Aczkolwiek nie jest to „łatwy chleb”. Przede wszystkim pracę wykonuje się w bardzo toksycznym środowisku. Ja sam stosuję cztery gatunki bardzo toksycznych klei. Stąd niewielu może wykonywać ten zawód ze względu na kłopoty ze zdrowiem i reakcje alergiczne organizmu.

Kiedyś szewcy stanowili ważną grupę w strukturach rzemiosła. Jaka jest, ogólnie rzecz biorąc, kondycja rodzimego rzemiosła?

Sytuacja rzemiosła jest tragiczna. Przede wszystkim wysokie opłaty zmuszają ludzi do zamykania zakładów. Kiedyś obliczyłem, że muszę naprawić 120 par butów, żeby zarobić na koszty działalności. Utrzymuję się tylko dlatego, że jestem płatnikiem KRUS i z tego tytułu koszty uzyskania dochodu są niższe. I oboje z żoną pracujemy.

A sytuacja gospodarcza w kraju. Jak ją Pan ocenia? Co sprzyja mikro przedsiębiorcom, a co im utrudnia życie?

Utrudnia im życie wysokość ponoszonych kosztów oraz coraz mniejszy rynek zbytu. Dlatego jeszcze raz trzeba wypowiedzieć to słowo: kryzys! Poza tym, powinno być zróżnicowanie w opłacaniu składek do ZUS w zależności od uzyskiwanych dochodów. Dzisiaj ten sam próg obejmuje przedsiębiorców uzyskujących 3.000 dochodu brutto i tego co zarabia 50.000 zł i więcej.

Proszę wybaczyć to pytanie, ale jak to jest z owymi słynnymi „szewskimi poniedziałkami” oraz „przeklinaniem jak szewc”?

(Śmiech). Dzisiaj szewc musi działać zgodnie z zasadami rynku i jak każdy inny mikro przedsiębiorca nie może sobie pozwolić na odbieganie od standardów solidności, a zarazem profesjonalnej obsługi klienta. Może kiedyś było inaczej, ale dzisiaj się to zmieniło – i bardzo dobrze, że tak się stało. Za kilka lub kilkanaście lat będzie się mówiło „solidny jak szewc”. (Śmiech)

Czy nie odczuwa Pana od czasu do czasu pokusy, aby powrócić do rzeźbiarstwa?

Cały czas odczuwam taką pokusę. To, że wykonuję szewstwo nie stanowi przeszkody by od czasu do czasu wziąć za dłuto. Każdy, kto ma jakieś specjalne życzenie w zakresie wykonania artystycznej pracy w drewnie może skontaktować się ze mną pod numerem telefonu 600 839 348. Najlepiej w okresie letnim.

Kategoria: mini wywiad | Tagi: , , | Zostaw komentarz

Paderewski o bogatej Ameryce

Ignacy Paderewski urodził się w 1860 roku na Podolu, zmarł w 1941 w Nowym Jorku. Jego kariera pianisty rozpoczęła się we Wiedniu, ale pierwszym wielkim sukcesem było tournée z lat 1891/92 po USA. Poniżej prezentujemy fragment z pamiętnika Paderewskiego świetnie oddający, czym była Ameryka przed Wielkim Kryzysem.

„Gdy przyjechałem, kraj ten wydał mi się olbrzymi, kolosalnie bogaty, o wielkich możliwościach, zamieszkały przez ludność energiczną, przedsiębiorczą i pracowitą. Każdy człowiek zdawał się jednak myśleć jedynie o jak najszybszym wzbogaceniu. Odczuwało się atmosferę wzmożonej konkurencji, bezustannego wysiłku oraz ciągłego pośpiechu: nawet już w tamtych czasach pośpiech widoczny był na każdym kroku. Prawie każdy poznany przeze mnie człowiek myślał i mówił tylko o pieniądzach, a jednocześnie jak bardzo był wspaniałomyślny! Wiem o tym lepiej od wielu innych ludzi.

Oczywiście tego rodzaju ambicje wywarły swój wpływ i na mnie. I ja zapragnąłem mieć dużo pieniędzy, a miałem na to usprawiedliwienie. Nie urodziłem się bowiem bogatym człowiekiem, rodzina moja była niezamożna, a kraj mój ubogi. Pragnąłem bardzo dopomóc wszystkim, a przede wszystkim mojej ojczyźnie. Wiele lat później, w skromnym co prawda stopniu, udało mi się to uczynić.

Z tego, co pani ostatnio mówiłem, można by wyciągnąć mylne wnioski, że Stany Zjednoczone są krajem zupełnie zmaterializowanym. Wiele osób uważa, że Amerykanów interesują wyłącznie środki materialne, że cena danego przedmiotu interesuje ich więcej niż jego piękno, że na wartość pieniężną kładą największy nacisk, a dolar jest tym, co najbardziej wielbią i o czym chcą mówić najwięcej. [...]

Rzecz prosta, że można tam znaleźć ludzi, dla których wartość przedmiotu wyraża się jedynie w cyfrach, lecz cechą tą nie odznaczają się sami tylko Amerykanie. Zdobyte tam doświadczenie nauczyło mnie, że w Ameryce można naleźć idealizmu więcej niż w jakimkolwiek innym miejscu na kuli ziemskiej. Poznałem tam ludzi, którzy całe życie spędzili na zdobywaniu fortuny, a gdy po wielu latach wysiłków i wyrzeczeń osiągnęli już wreszcie upragniony cel, zużyli owoce długoletniego i pełnego trudu życia na zrealizowanie ukrytego marzenia. W żadnym innym kraju nie znalazłoby się tak ogromnego procentu ludzi, którzy przez indywidualne fundacje przyczynili się do podniesienia kultury i postępu, a także do podtrzymania tak wielu instytucji charytatywnych.

Wystarczy przypomnieć sobie wspaniałe instytuty założone i utrzymywane przez Andrew Carnegie’ego lub Rockefellera, liczne uniwersytety ufundowane przez Stanforada, Hopkinsa i Eastmana oraz inne instytucje stworzone i subwencjonowane przez osoby prywatne. [...]

Nigdy nie miałem sposobności poznać Rockefellera seniora, znałem jednak dość dobrze jego syna, Johna D. Jr., który w dalszym ciągu prowadził z niebywałą hojnością i wielkim oddaniem dzieło założonej przez ojca Fundacji. Najbliżej jednak i najlepiej znałem Andrew Carnegie’ego, o którym przed chwilą wspomniałem. Wiele czasu przebywałem z nim nie tylko w Ameryce, lecz i w Szkocji, oraz w miejscowości koło Tunbridge Wells, gdzie wynajął piękną starą rezydencję i gdzie przez kilka lat spędzałem wakacje. Niezmiernie ożywczo działał on na mnie pod względem umysłowym, stale podziwiałem lotność jego umysłu oraz bystrość w każdej sytuacji. Kilkakrotnie proponował mi, że zostanie moim bankierem. Pragnął pomoc mi w załatwianiu spraw finansowych, byłem jednak na to zbyt ambitny. Gdybym był starszy i mądrzejszy, przyjąłbym jego propozycje, z pewnością bowiem moje finanse zyskałyby na tym wiele.”

Kategoria: ludzie | Tagi: , , | Zostaw komentarz

Wielki Kryzys i Nowy Ład

Lata 1929-1933 przeszły do historii jako cezura czasowa Wielkiego Kryzysu (Wielkiej Depresji). Bardzo różne są poglądy dotyczące genezy tego zjawiska, tzn. dlaczego gospodarka wpadła w długotrwałą i pogłębiającą się recesję. Natomiast z całą pewnością wiadomo, że na Wall Street 24 października 1929 wybuchła panika wyprzedaży („czarny czwartek”), która była swoistą erupcją narastających wcześniej nastrojów gospodarczych. „Czarny czwartek” zapoczątkował falę bankructw w Stanach Zjednoczonych. Krok po kroku, recesja objęła wszystkie sektory gospodarki, a dalej znaczną część świata. Drastycznie spadła produkcji przemysłowa, wzrosło bezrobocie do skali powodującej niepokoje społeczne, obroty w handlu międzynarodowym zmalały do 1/3 sprzed kryzysu. Jedynie w ZSRR nie było objawów załamania, co było naówczas poważnym argumentem potwierdzającym wyższość socjalizmu oraz centralnego planowania.

Poszczególne państwa starały się bronić własnych rynków wprowadzając bariery w handlu międzynarodowym. Obok protekcjonizmu w polityce wzbiera fala populizmu i nacjonalizmu, która m.in. w Niemczech wyniosła do władzy Hitlera.

W Stanach Zjednoczonych, zaczęto doszukiwać się przyczyn kryzysu w wewnętrznej niesprawności działania gospodarki kapitalistycznej, która jakoby samoczynnie nie była w stanie przejść z fazy głębokiej i długiej depresji do ożywienia gospodarczego. Wątpiący w samoregulację gospodarki argumentowali, że potrzebny jest impuls z zewnątrz, który pobudzi koniunkturę gospodarczą. Tylko państwo (rząd) dysponuje odpowiednim potencjałem, aby tego dokonać. Wydatki rządowe „napędzą” koniunkturę gospodarczą. Tak rozpoczęła się era interwencji państwa w gospodarkę rynkową na niespotykaną wcześniej skalę. Było to pierwsze praktyczne zastosowanie doktryny Keynesa, która w późniejszych latach stała się jednym z dominujących nurtów makroekonomii oraz polityki gospodarczej XX wieku.

Prezydent Roosevelt w ramach polityki Nowego Ładu („New Deal”) w latach 1933-1939 przeprowadził szerokie reformy społeczno-gospodarcze. Wypłacano zasiłki dla bezrobotnych, organizowano roboty publiczne, dofinansowano z funduszy rządowych inwestycje infrastrukturalne. Stworzono i wdrożono liczne regulacje prawne w zakresie przemysłu, rolnictwa, bankowości, rynków kapitałowych. Reformy znacznie zwiększyły wydatki państwa, co stworzyło silną presję na dewaluację dolara.

To pociągnęło za sobą znaczące zmiany w polityce monetarnej. Roosevelt dekretem prezydenckim nr 6102 z 5 kwietnia 1933 roku (Executive order 6102) zdelegalizował swobodną cyrkulację złota w obiegu. Każdy prywatny posiadacz złota fizycznego był zobligowany pod groźbą kary pieniężnej lub więzienia zdeponować swoje złoto w banku systemu rezerwy federalnej. Za deponowane złoto otrzymywał federalne dolary. Było to istotne wydarzenie w zakresie tzw. demonetyzacji złota, a więc wyparcia go z systemu monetarnego. W kilka miesięcy po delegalizacji złota rząd zdewaluował wartość pieniądza z 20,67$ za uncję do niemal 35$ za uncję, a więc przymusowo skupił złoto „mocnym” dolarem, po czym obniżył jego siłę nabywczą.

Ostatecznie niebezpieczeństwo powrotu kryzysu zostało zażegnane w 1939 roku, wraz z wybuchem II Wojny Światowej.

Kategoria: pieniądze | Tagi: , | 1 komentarz

System waluty złotej

Pierwszym międzynarodowym systemem monetarnym był „system waluty złotej” (inaczej „standardu złota” lub „parytetu złota”). W tym systemie, jak sama nazwa wskazuje, główną rolę odgrywało złoto – było podstawą emisji banknotów, ostateczną miarą wartości ekonomicznej oraz pieniądzem międzynarodowym. Wartość poszczególnych walut narodowych określano przez parytet, a więc wagę fizycznego złota, na którą można w systemie bankowym wymienić jednostkę pieniężną (banknot).

Jak powstał system „standardu złota”? W 1844 rok parlament brytyjski w związku z licznymi przypadkami bankructw banków komercyjnych uchwala „Ustawę bankową”, która miała stworzyć stabilne podstawy funkcjonowania systemu finansowego. W ustawie m.in. zostaje określony standard złota dla funta. Ponieważ Wielka Brytania była wówczas niekwestionowanym liderem gospodarczym, w niedługim czasie podobne rozwiązania upowszechniły się w wielu innych krajach. W ten sposób ukształtował się pierwszy wspólny międzynarodowy system monetarny oparty na jednolitych zasadach.

Podstawową cechą tego systemu była stabilność wewnętrzna oraz zewnętrzna. Kursy wymiany walut poprzez związanie ze złotem były w zasadzie sztywne. Wahania oscylowały w przedziale +/- 1%. Mogły być wywołane jedynie znaczną nierównowagą w międzynarodowym bilansie handlowym lub wykryciem i eksploatacją nowych złóż złota. Duża stabilność, przejrzyste stosunki kredytowe oraz niskie obciążenia podatkowe charakterystyczne dla tego okresu sprawiały, że był to czas sprzyjający właścicielom i przedsiębiorcom. W skali makroekonomicznej skutkował szybkim i stabilnym wzrostem gospodarczym.

Warto zwrócić uwagę, że okresy wojen, zakłócały stabilność ekonomiczną, ale także monetarną. Konieczność finansowania nadmiernych wydatków rządowych wymuszała zawieszanie parytetu złota. Historia gospodarki potwierdza, że prawie każda większa wojna wiązała się z odejściem od standardu złota. Przyjmuje się, że erę systemu waluty złotej zamyka I Wojna Światowa. Po wojnie wprawdzie podjęto próbę restytuowania tego systemu, ale splot wielu niekorzystnych wydarzeń, m.in. światowy kryzys gospodarczy w latach trzydziestych, uniemożliwił to.

Kategoria: pieniądze | Tagi: | Zostaw komentarz

Sklep zoologiczny z metalową duszą

Mini wywiad z Maćkiem „Lestarem” Szotem (26l.) właścicielem sklepu zoologiczno-wędkarskiego i liderem zespołu metalowego „Nirah”.

Jesteś przedsiębiorcą od niespełna dwóch lat. Jak zaczęła się twoja przygoda z biznesem?

Szczerze powiedziawszy to nigdy nie przypuszczałem, że będę prowadził własną działalność gospodarczą. Zawsze udawało mi się znaleźć pracę na przysłowiowym „etacie”. Niestety, w poprzedniej pracy nie przedłużono mi umowy i w ten sposób życie zmusiło mnie do szukania jakiegoś rozwiązania. W naszym regionie jest bardzo ciężko o zatrudnienie. Wydawało mi się, że skończywszy studia z tytułem magistra będzie łatwiej, ale przekonałem się, że łatwiej jest znaleźć pracę osobom z wykształceniem zawodowym. Postanowiłem zaryzykować i tak oto założyłem działalność. Było to duże ryzyko z mojej strony, ponieważ Rymanów jest bardzo trudnym miastem do prowadzenia handlu. Ludzie czasami wolą pojechać do Krosna oddalonego o 16 km, stracić pieniądze na dojazd, a nawet kupić drożej.

Samodzielna działalność gospodarcza to duże wyzwanie. Jak odnajdujesz się w roli przedsiębiorcy?

Początkowo byłem przerażony (śmiech). To dlatego, że wybrałem branżę, w której tak naprawdę mało się orientowałem. Z czasem wszystko stawało się coraz łatwiejsze. Człowiek jest w stanie nauczyć się wszystkiego i tak było w moim przypadku. Nigdy nie przypuszczałem, że stanę się ekspertem w dziedzinie zoologii oraz wędkarstwa, a jest to temat rzeka. Wędkarstwo zawsze kojarzyło mi się tylko z wędką, żyłką i spławikiem. Okazało się, że napisano setki opracowań związanych z tą dziedziną. Podobnie jest w zoologii. Każde żywe stworzenie ma swoje wymagania, aby żyć, a w moim sklepie kupić można popularne gryzonie typu chomik, szynszyla, egzotyczne gady, jak węże, czy jaszczurki, a nawet pająki. Obecnie nie mogę pozwolić sobie na dłuższy wyjazd, ponieważ codziennie trzeba opiekować się tym „stadkiem” domowych pupili.

 Czy można pogodzić prowadzenie handlu z twoją największą pasją, tzn. działalnością muzyczną zespołu „Nirah”?

Powiem otwarcie, że jest to bardzo trudne. W ostatnim okresie bardzo dużo dzieje się w obozie grupy Nirah. Już niebawem ukarze się nasza druga płyta długogrająca zatytułowana „Hamunaptra”. Często koncertujemy i to nie tylko w naszym regionie (tj. Podkarpacie), ale także w innych województwach. Czasami zdarza się tak, że są to koncerty dzień po dniu w odległych od siebie miastach. Przeważnie jest tak, że wracam w nocy do domu, rano otwieram sklep, a wieczorem znowu jadę na koncert. Nigdy jeszcze nie zdarzyło mi się, aby sklep był zamknięty. Jest to duże poświęcenie, ale czego się nie robi dla pasji, a działalność gospodarcza jest źródłem mojego dochodu ponieważ z muzyki nie za bardzo da się wyżyć w naszym kraju. Takie czasy nastały, że aby zaistnieć na szeroką skalę w branży artystycznej trzeba latami na to pracować i ciągle dokładać z własnej kieszeni; no chyba, że trafi się na bogatego człowieka z podobną pasją, który jest w stanie pomóc finansowo, lecz jest to raczej nierealne. Jak sam sobie nie zapracujesz na sukces, to on do ciebie nie przyjdzie.

Linki zespołu „Nirah”:

http://www.myspace.com/nirah_zespol

http://www.facebook.com/pages/Nirah/162718627126022

Kategoria: mini wywiad | Tagi: , , , | 1 komentarz

Gospodarka i pieniądz

Pieniądz powstaje samoistnie w relacjach międzyludzkich. Ludzie działają w warunkach ograniczonych zasobów i nieograniczonych potrzeb. Dlatego oddając jedno dobro żądają w zamian innego, które jest postrzegane jako równie cenne. W warunkach ograniczonych zasobów wymiana „coś” za „coś” jest życiową koniecznością. O wartości wymienianego dobra decyduje jego użyteczność oraz rzadkość.

Transakcje wymienne „towar za towar” były najwcześniejszym etapem rozwoju relacji gospodarczych, a więc tzw. gospodarki naturalnej (w której dominowało zbieractwo i łowiectwo). Z czasem z grupy wymienianych towarów wyodrębniły się te, które były najpowszechniej akceptowane i zaczęły służyć jako standard określania wartości innych dóbr. Twierdzi się, że jako pierwsze rolę pieniądza towarowego pełniły skóry, sól, muszle, stada zwierząt, ozdobne pióra ptaków oraz inne dobra zaspokajające podstawowe potrzeby.

Ważnym momentem rozwoju ekonomii jest powstanie pieniądza opartego o kruszce metali szlachetnych. Srebro i złoto jest podzielne, piękne i dużo trwalsze niż dobra użytku powszechnego. W starożytności pierwsze monety bito właśnie ze srebra lub złota. Z makroekonomicznego punktu widzenia złoto posiada inną ciekawą zaletę. Jego podaż do gospodarki od 5000 lat jest na stałym poziomie od 1-2% rocznie, co w długiej perspektywie odpowiada stopie wzrostu gospodarczego. Właśnie dlatego złoto świetnie pełni funkcję solidnego standardu wartości ekonomicznej.

Kolejny ważny etap rozwoju stosunków pieniężnych to powstanie bankowości. Choć domy bankowe istniały już w starożytnej Mezopotamii przyjmuje się, że to w średniowiecznych Włoszech zrodził się współczesny model bankowości. Wiązało się to z upowszechnieniem umiejętności pisania, dostępem do papieru, opracowaniem podwójnej metody rachunkowości. Średniowieczni bankierzy zajmowali się przyjmowaniem depozytów, udzielaniem kredytów i obsługiwaniem płatności. Emitowane kwity depozytowe na złoto deponowane w bankach z czasem przekształciły się w noty bankierskie, które honorowano w rozliczeniach transakcji handlowych na równi ze złotem. W ten sposób obok pieniądza kruszcowego powstaje banknot posiadający parytet wymiany na kruszec.

Kategoria: pieniądze | Tagi: | Zostaw komentarz